Konsekwencje błędu – czyli jak powstaje samochód.

Różnica pomiędzy matematyką i literaturą polega m.in. na precyzji w wyrażaniu a dokładnie: różnicy w tolerancji na błąd w formie – dla matematyki będą to cyferki a dla humanistyki literki. Choćbyśmy bardzo chcieli to operując słowem nie możemy być idealnie precyzyjni, ponieważ podlega ono subiektywnej interpretacji (niby każda jest subiektywna, ale to inny temat…) Pomyłka w tekście (np. wielkiej litery z małą literą, albo większość możliwych literówek) uchowa sens/przesłanie bez szwanku (poza oczywistymi wyjątkami). W matematyce najmniejszy błąd skazuje całe obliczenia na porażkę. Różnica w tym, jaki błąd w obu dziedzinach jest dopuszczalny jest więc drastyczna. Dziedziną, która odznacza się chyba największym marginesem przewidzianym na błędy i różne dowolności to wszelkie kierunki artystyczne – tam, patrząc na jeden i ten sam obraz/emocje, każdy zobaczy co innego, i fajnie.

Od zawsze słyszę o podziale ludzi na tych ścisłych i humanistów, ew. artystów, którzy pały w szkole mieli zwykle i z matmy i polskiego. No dobra, tylko co z tego? Poza owym przyzwoleniem na błąd (przynajmniej dla mnie), chyba nic nowego.

Jeśli chodzi o samochody, to są one ciekawym połączeniem lekko infantylnych artystów, którzy rysują co chcą. Ścisłowców, którzy powodują, że to coś przyspiesza do setki trochę za szybko oraz humanistów, którzy za pomocą słów, powodują, że dowiaduje się o tym cały motoryzacyjny świat – wypisz wymaluj nowy piskup od Tesli 🙂
Grunt, to wiedzieć, do której grupy się należy, bo jak się coś pomiesza, to może być, źle, lub nawet tragicznie.

Dodaj komentarz