Mechanizmy wzrostu cen klasyków.

6 – Brak rozeznania w rynku.

Klasyki zaczynają być modne, a mody przyciągają modnych, a Ci często zbyt mocno skupiają się na modach i przez to tracą zdrowy rozsądek i szeroki wgląd w sytuacje na rynku.

Jak już wspominałem przy okazji tekstu “Jaki wpływ na rynek mają idioci” – rynek motoryzacji klasycznej nie jest odporny na wystawianie np. BMW E38 z 700 000 zł. czy malucha z 200 000 zł. Przy tak ekstremalnych kwotach raczej nikt nabrać się nie da, jeśli jednak zrobić to bardziej z głową to już niestety osoba słabo zorientowana może dać się nabrać. Jak?
– jest wiele przykładów samochodów, które na polskim rynku występują rzadko a wcale nie są wielkimi egzotykami za miliony: Alpine, BMW serii 02, Starsze Saabyw w wersjach Aero, Ford Escort Turbo – nie Cosworth, wszelkie Ople Omegi A powyżej 2.0l. itd. itp.
Samochody te występują na naszym rynku w ilości najwyżej kilku sztuk rocznie. A jeśli nie ma do czego porównać ceny, wtedy ryzyko przepłacenia wzrasta. Jeśli do tego kilka wpływowych osób się umówi i wystawi kilka takich nietypowych klasyków w odpowiednio zawyżonych cenach, wtedy łatwo odnieść wrażenie, że samochód podrożał o 200% w skali roku… i kupić go z nadzieję, że ten nieprawdziwy trend się utrzyma 😉 Z resztą wcale nie potrzeba, jakiś specjalnych zmów cenowych, wystarczy, że ktoś wykorzysta czas, w którym samochód od daaawna nie pojawiał się na rynku i wystawi go w zawyżonej cenie. Wtedy kolejne dwie osoby z podobnym samochodem na sprzedaż, które “czekają na moment” podłapią zawyżoną cenę i… z aktualnie stworzonej perspektywy – cena pierwszego właśnie przestała być zawyżona.

Jedyna sensowna rada jaka przychodzi mi do głowy w takiej sytuacji to dokładnie przestudiować portale zagraniczne, na których te samochody goszczą na stałe i tam poszerzać perspektywę.
Albo posiłkować się moją bazą danych i działem analiz rynkowych jak już w końcu je opublikuję 😉

A dlaczego opisany przeze mnie mechanizm realnie wpływa na wzrost cen? No bo jak już ktoś się natnie, to później i tak będzie chciał zarobić i ostatecznie cena faktycznie pójdzie do góry. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę powszechność tej praktyki na naszym rynku.

5 – Podaż.

Podaż to “ilość pewnego towaru znajdująca się na rynku” (Słownik Języka Polskiego). Sytuacja jest więc prosta: starych samochodów się nie doprodukuje, więc podaż nie może wzrosnąć a im coś rzadsze, tym zwykle i droższe.
Ten mechanizm jest jednak nieco bardziej skomplikowany i jego odwrotną naturę przybliżyłem w drugim podpunkcie pt. “Dwojakość podaży.”
w kompilacji pt. “Hamulce wzrostu cen klasyków.”

4 – Historia danego egzemplarza.

Wycenić coś, nie jest łatwo. Jeśli nasz wymarzony klasyk, nowy kosztował kwotę X, a później na przestrzeni długich dziesięcioleci właściciel wydał dwu krotność tej kwoty na zachowanie go w idealnym, oryginalnym stanie (garaż, serwis itd.). To ile teraz wart jest jego samochód?
Ten temat został poruszony przeze mnie szerzej w felietonie: “Jaka jest prawdziwa wartość klasyka? (w finansowym tego słowa znaczeniu)

3 – Mechanizm kreowania wartości poprzez reklamę. 

Przykład: Boschert B300 gullwing – czyli mocno zmodyfikowany Mercedes W124 300CE. Gdy został wystawiony za milion euro to wszyscy raczej stukali się w głowę. Minęło kilka miesięcy i samochód się nie sprzedał (nic dziwnego), ale niebawem może nastąpić moment, w którym w społecznej świadomości zostanie on postrzegany jako legenda. Jakim cudem? Ano przez marketing, tyle magazynów internetowych napisało o nim artykuły, że nie sposób oprzeć się wrażeniu, że to samochód słynny co najmniej jak Mustang z filmu „Bulit” itd. 

W końcu, może to zadecydować o tym, że kupiec się znajdzie, ponieważ wtedy wszyscy o nim powiedzą. W tym przypadku, skupienie uwagi dużej ilości ludzi w prosty sposób przekłada się w wartość wyrażaną za pomocą pieniędzy. 

2 – Dlaczego cena alternatora wzrosła z dnia na dzień 10x ?

Ten mechanizm raczej nie będzie dotyczył samochodów w całości, ale części do nich (i wszystkich pozostałych kategorii, które możemy spotkać na portalach aukcyjnych – jak choćby …szczoteczki do zębów).

Co robi sprzedawca handlujący konkretnymi częściami (nieokazjonalnie), jak chwilowo zabraknie mu towaru?
Zawyża cenę (w skrajnych przypadkach dodając nawet jedno “zero” do ceny) do czasu uzupełnienia towaru, powodując jednocześnie, że aukcja nie spada. Każdy zorientowany w temacie nie da się nabrać, ale pozostali już mogą paść ofiarą naciągaczy, budujących jednocześnie nieprawdziwy obraz cen. Tyle.

1 – Przyczajony wzrost, ukryta rdza.

– Dany model (np. BMW E30 316) może być wystawiany od lat w niezmiennej cenie ok 5-10tys., ale pomału, z roku na rok – w coraz gorszym stanie. Taka sytuacja to ukryty w zrost wartości, który widoczny będzie dopiero z dużej perspektywy czasu. Dlaczego?
Jeśli „trup” kosztuje 3 000zł a pięknie zachowany oryginał 10 – 15 tys, nikt przy zdrowych zmysłach nie podejmie się renowacji, której koszty liczy się przecież w dziesiątkach tysięcy złotych. Za 10 – 15 tys kupi się igłę i po sprawie.

Jeśli takie zjawisko faktycznie będzie mieć miejsce, to samochodów odrestaurowanych na rynku nie będzie (a jeśli będą to automatycznie można mieć co do nich podejrzenia o wypadkową przeszłość), oryginały staną się na tyle rzadkie, że na przestrzeni miesięcy będzie się ich pojawiać raptem kilka i znikać będą niezauważone przez większość zainteresowanych („na pniu”).
W pewnym momencie, kwadraty dalej będą kosztować 5-10tys, ale będą już w tak słabym stanie, że świetnie zachowany oryginał znajdzie nabywcę i za 4 krotność tej ceny, a renowacja nagle stanie się przez ten fakt opłacalna. Jeśli to nastąpi, to znaczy, że sytuacja danego modelu na rynku uległa raczej trwałej zmianie, powodując, że wzrost cen z powolnego i ukrytego, przerodzić się może nawet w spektakularny. Warto jednak pamiętać, że gwałtowny to on będzie tylko na pierwszy rzut oka.

0 Comments

Add Yours →

Dodaj komentarz